BIESZCZADYPODRÓŻUJĘ

Połonina Caryńska. Znowu wyszło słońce!

Joanna628 views
Trochę jakby ciężko...

DZIEŃ 3. Znowu wyszło słońce! Dosłownie i w przenośni. Z prędkością światła spakowaliśmy się i ulotniliśmy z naszego ostatniego, delikatnie mówiąc niezbyt przyjemnego, lokum (czytaj w Części 3.). Wraz z plecakami pognaliśmy do baru Kremenaros, gdzie, jak nigdy przedtem, rozkoszowaliśmy się ciepłym śniadaniem. Jajecznica, kawa. Mhm. I ten twarożek, którego wspomnienie zostanie z nami już na zawsze. Śniadanie zdecydowanie podreperowało nasze nadszarpnięte dniem poprzednim siły i… ruszyliśmy na kolejny masyw górski. Tym razem na Połoninę Caryńską, którą wzięła swą nazwę od nieistniejącej już wsi Caryńskie, leżącej niegdyś u stóp połoniny.

Kierunek Połonina Caryńska

Plecaki szybko zaczęły ciążyć na stromym podejściu czerwonym szlakiem z Ustrzyk Górnych. Teraz też zrozumiałam, dlaczego Ustrzyki Górne, które poza sezonem liczą sobie tylko około 100 mieszkańców, są tak popularną bazą noclegową. Otóż stanowią fantastyczny punkt wypadowy na najważniejsze w Bieszczadach szczyty, jak: Tarnica, Halicz, Wielka i Mała Rawka, czy Krzemieniec. To tutaj przecinają się szlaki czerwony i niebieski. Stąd też łatwo w zmotoryzowany sposób przedostaniemy się Wielką Pętlą Bieszczadzką do sąsiadujących miejscowości. Wniosek i rada na przyszłość – jeśli wybieracie się do Ustrzyk Górnych, rezerwujcie miejsca noclegowe z duuuuużym wyprzedzeniem.

Czerwony szlak na Połoninę Caryńską z Ustrzyk Górnych
Czerwony szlak na Połoninę Caryńską z Ustrzyk Górnych

Czerwony szlak na Połoninę Caryńską znowu okazał się być gęsto odwiedzany przez turystów. Można było tu spotkać wędrowców „najróżniejszej maści”: z plecakami, bez, całe rodziny, moje ulubione panie w sandałkach… Choć plecaki ciężkie, to szło się całkiem przyjemnie. Odwiedziliśmy wszystkie cztery kulminacje Połoniny Caryńskiej, idąc z Ustrzyk Górnych kolejno: 1 148 m n.p.m., 1 239 m n.p.m., 1 245 m n.p.m., i ostatnią, której, o dziwo, nie poskąpili nazwy – Kruhly Wierch 1 297 m n.p.m. Widoki, również dzięki ładnej pogodzie, zapierały dech w piersiach. Wprawdzie trochę kręciło nam się w głowie, gdy spoglądaliśmy na strome południowo-zachodnie stoki masywu. Szybko jednak uspokajało nas rzucenie okiem na łagodne północno-wschodnie. Poezja. A jak smakowało Prince Polo po zdobyciu Kruhlego Wierchu! Poezja razy 2.

Połonina Caryńska
Połonina Caryńska
Najwyższa kulminacja Połoniny Caryńskiej - Kruhly Wierch 1 297 m n.p.m.
Najwyższa kulminacja Połoniny Caryńskiej – Kruhly Wierch 1 297 m n.p.m.
Prince Polo po takim wysiłku smakuje najlepiej!
Prince Polo po takim wysiłku smakuje najlepiej!

A jak smakował obiad w Kremenaros po powrocie z wyprawy! Zupa ogórkowa na pierwsze, na drugie klopsiki z ziemniakami i mizerią, jak u naszej babci. Brat trochę się z nas nabijał, że wybraliśmy się na survival, a już po raz kolejny jemy coś innego niż konserwę. A puszki czekają i ciążą w plecaku… I w końcu nadeszła ta chwila… Weszliśmy do naszego dwuosobowego, wcześniej zarezerwowanego pokoju w schronisku Kremenaros. Otaczająca nasz czystość i schludność wywołała niemalże łzy szczęścia. No i łazienka, też czysta, z bieżącą ciepłą wodą. Luksus. Schronisko Kremenaros zostało w ostatnim czasie wyremontowane i muszę powiedzieć, że choć sam budynek z zewnątrz nie wygląda zbyt zachęcająco, to już wnętrze robi bardzo pozytywne wrażenie. Szczególnie na strudzonym górskim wędrowcu. 😉 Przed zaśnięciem w czystej pościeli pomyślałam sobie tylko, jak potrafią się zmieniać nasze standardy i oczekiwania w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Cieszyłam się już na kolejny dzień naszej wyprawy. Również następną noc zostawaliśmy w tym samym schronisku, dlatego postanowiliśmy nazajutrz zrzucić plecaki i wybrać się na wyprawę bez nich. Cieszyłam się na to jak dziecko!!!

Powrót czerwonym szlakiem z Połoniny Caryńskiej do Ustrzyk Górnych. Jakby lżej. ;)
Powrót czerwonym szlakiem z Połoniny Caryńskiej do Ustrzyk Górnych. Jakby lżej. 😉

 

CDN.