PODRÓŻUJĘPRAGA

W górę na Petrzyn i w dół do najgłębszej stacji metra

Joanna917 views
Žižkovská Wieża Telewizyjna góruje nad miastem

Przed nami drugi „podróżniczy piątek” z Pragą w roli głównej. Nawet nie wiem, kiedy zleciał ten tydzień. Moja szwajcarska majówka była tak aktywna i pełna wrażeń, że nie mogę się jeszcze pozbierać. Urokami Helwecji koniecznie muszę się z Wami podzielić. Nastąpi to wkrótce. Mam nadzieję, że Wasze majówki też były udane. Tymczasem wróćmy do naszego tematu przewodniego, którym jest na dzisiaj stolica Czech. W poprzednim wpisie poznaliście TOP 5 miejsc wartych odwiedzenia. Dzisiaj dopisuję do subiektywnej „checklisty” zwiedzania kolejnych 5 pozycji. Wejdziecie ze mną na 2 wieże górujące nad Pragą. Poznacie wzgórze Petrzyn i pewien dom, który tańczy. Dowiecie się, co wspólnego z Pragą ma John Lennon. Na chwilę odbierze Wam mowę, gdy będziecie zjeżdżać do najgłębszej stacji metra w Pradze.

Wzgórze Petrzyn

Petřín to atrakcja, której po prostu nie da się przeoczyć. Na wzgórze wznoszące się po lewej stronie Wełtawy dostaniecie się na kilka sposobów. Możecie urządzić sobie długi spacer na sam szczyt, wśród pięknych ogrodów, do których dostaniecie się na przykład z ulicy Holečkowej. Ba! Możecie tam nawet wbiec. Niesamowicie przyjemną wersją „light” jest przejazd funikularem ze stacji Újezd. Kursuje on codziennie od 9:00 do 23:30 co kilkanaście minut. Taka przyjemność kosztować Was będzie ok. 4 zł.

Zanim wsiądziecie do funikularu koniecznie zobaczcie poruszający Pomnik Ofiar Komunizmu w Pradze znajdujący się w sąsiedztwie stacji. Perspektywa figur z brązu, im dalej położonych, tym bardziej zniszczonych, ma symbolizować, jak traktowani byli więźniowie polityczni w czasach komunizmu. Szczególnie wieczorem oświetlony pomnik „chwyta za serce”. Przed wjazdem lub wejściem na Petrzyn pozostaje jeszcze jeden punkt do odwiedzenia a jest to lodziarnia Angelato. Moim zdaniem najlepsza w mieście! Ich lody kokosowe są warte grzechu. Po ich konsumpcji nie pozostaje nic innego, jak podbić Petrzyn.

Zdecydowaną gwiazdą wzgórza jest 60-metrowa wieża widokowa, Petřínská rozhledna, wybudowana na wzór wieży Eiffla. Na wierzchołek dostaniecie się pieszo schodami lub windą. O ile dobrze pamiętam za windę jest dopłata. Na górze roztacza się cudowna panorama na całą Pragę. Uwaga! Przy wietrznej pogodzie wieża się odrobinę chwieje i wywołuje lekki skok adrenaliny. Po odwiedzinach wieży polecam świetną rozrywkę nie tylko dla dzieci, którą jest Labirynt Luster, czyli Zrcadlové bludiště. Jeśli macie do siebie choć trochę dystansu, to uśmiejecie się w tym przybytku po pachy. Wejście na wieżę lub do labiryntu to koszt kilkunastu złotych. Jeśli wystarczy Wam czasu, to przespacerujcie się po fantastycznych ogrodach, albo odwiedźcie Obserwatorium Astronomiczne Štefánikova Hvezdarna. Bardzo żałuję, że nigdy tam nie dotarłam.

Wzgórze Petrzyn w oddali
Wzgórze Petrzyn w oddali
Wieża widokowa na Petrzynie
Wieża widokowa na Petrzynie
Pomnik Ofiar Komunizmu w Pradze
Pomnik Ofiar Komunizmu w Pradze
Žižkovska Wieża Telewizyjna

Petřínská rozhledna to nie jedyna wieża w Pradze godna odwiedzenia. Koniecznie zaplanujcie wjazd na Žižkovskou televizní věž, która ze swoimi 216 metrami jest najwyższą wieżą w całych Czechach! Na pierwszy rzut oka zdaje się być niesamowitym „brzydactwem”. Wewnątrz skrywa jednak ciekawe tajemnice. Oprócz odwiedzin tarasu widokowego możecie tutaj spędzić całkiem miłe chwile w… restauracji, barze lub kawiarni. Konsumpcja z takim widokiem jest niesamowitym przeżyciem, za które jednak trzeba… słono zapłacić. Spójrzcie sami, czy uda Wam się coś wybrać z menu. Ja samą kuchnią urzeczona nie jestem. Znam inne miejsca w Pradze, w których wolałabym wydać tyle pieniędzy. Jednym z nich jest na przykład restauracja Bellevue. Ale o tym może innym razem.

Wracając do Žižkovskiej Wieży, to skrywa w sobie jeszcze jedną, niezmiernie luksusową tajemnicę. Na wysokości 70 m nad ziemią znajduje się… jednopokojowy hotel. Romantyczny weekend w takim miejscu jest pewnie marzeniem bardzo wielu ludzi. Niestety niewiele może sobie na to pozwolić, bo cena za pobyt jest „jakby trochę” wysoka. Noc na luksusowym łożu Hästens, z panoramą Pragi w tle wyceniona jest na ok. 4 000 zł. Zawsze pozostaje wjazd windą na taras widokowy za jedyne 36 zł. 😉

Niecodzienną atrakcją wieży, o której muszę koniecznie wspomnieć, są umieszczone na niej rzeźby… 10 bobasów. Część z nich wspina się na budowlę, część wędruje w dół. Ich autorem jest kontrowersyjny i bardzo znany w Czechach rzeźbiarz David Černý. To nie jedyne jego poczynania w Pradze. Warte obejrzenia są też inne wytwory. „Sikające postacie” przed Muzeum Franza Kafki to niecodzienna fontanna. Dwóch mężczyzn swoimi ruszającymi się penisami „oddaje mocz” do baseniku w kształcie mapy Czech. Tak Černý „uczcił” wejście Czech do Unii Europejskiej w 2004 roku. Innym przykładem jest sparodiowana rzeźba świętego Wacława. W tej wersji Wacław siedzi na martwym, odwróconym koniu zwisającym z sufitu praskiego Pałacu Lucerna, znajdującego się w centrum miasta.

Žižkovská Wieża Telewizyjna w oddali
Žižkovská Wieża Telewizyjna w oddali
"Babies" na Žižkovskiej Wieży Telewizyjnej
„Babies” na Žižkovskiej Wieży Telewizyjnej
Jedno z "Babies" na Žižkovskiej Wieży Telewizyjnej
Jedno z „Babies” na Žižkovskiej Wieży Telewizyjnej
Tańczący Dom

Mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, że nowoczesnej architektury w Pradze się nie „uświadczy”. A jednak! Tančící dům jest niezwykle miłym zaskoczeniem. Inspirowany międzywojenną parą tancerzy Ginger Rogers i Fredem Astaire’m powstał w latach 90’ na rogu Rašínova nábřeží a Jiráskova náměstí. Według jednego z autorów nieregularna część budowli wychylająca się nad skrzyżowaniem miała symbolizować stan czesko-słowackiego społeczeństwa. Po latach totalitarnego otępienia w końcu coś się zaczęło ruszać. Do tego nawiązuje statyczna tylna wieża i dynamiczna przednia. Ciekawostką jest, że w jednym z sąsiadujących domów mieszkał sam Václav Havel, prezydent Czech w latach 1989-1992.

Tańczący Dom jest obiektem szeroko zagospodarowanym. Znajdują się tutaj między innymi: galeria, hotel, sklep, bar i… restauracja na ostatnim piętrze z niesamowitym widokiem na Zamek na Hradczanach. Serwują w niej nie lada rarytasy, ale znowu przygotujmy się na duży wydatek. Tańczący Dom jest fantastyczną atrakcją podczas praskiego Festiwalu Światła Signal, który odbywa się co roku w październiku. Iluminacje sprawiają, że budowla zyskuje zupełnie nową twarz, niemalże surrealistyczną.

Tańczący Dom za dnia
Tańczący Dom za dnia
Ściana Lennona

Lennonova zed’ jest kolejną rzeczą, której byście się po klasycznej Pradze raczej nie spodziewali.  Natraficie na nią po krótkim spacerze od strony Kampy w kierunku północno-wschodnim. Chodzi o ścianę Maltańskiego Ogrodu (Maltézská zahrada), która w grudniu 1980 roku została zaaranżowana na symboliczny, graficzny nagrobek Johna Lennona. Stopniowo zaczęły pojawiać się na ścianie graffitti inspirowane zamordowanym Beatles’em, fragmenty tekstów piosenek.

Twórczość na ścianie kilkukrotnie zamalowywano. Często stawała się miejscem politycznego manifestu i sprzeciwu. Historia ściany jest dość burzliwa. Do dzisiaj pamiętam aferę z listopada 2014. W nocy ktoś przemalował ścianę na biało i wypisał na niej „Wall is over” (ang. „To koniec ściany”). Była to parafraza utworu Lennona „War is over” (ang. „Wojna się skończyła”). Do czynu, czy oby na pewno wandalskiego?, przyznała się studencka grupa streetartowa. Chcieli w ten sposób symbolicznie uczcić rocznicę upadku Muru Berlińskiego. Co więcej nowa, biała ściana miała symbolizować wolność i stać się miejscem, gdzie do głosu dojdzie nowa generacja. W niecałe dwa dni od tego incydentu ściana zaczęła się ponownie zapełniać. Dzisiaj znowu jest pełna malowideł i tekstów. Koniecznie odwiedźcie ścianę Lennona, będącą symbolem wolnościowych ideałów jak miłość i pokój. Kto wie w jakiej formie i czy w ogóle zobaczycie ją przy okazji następnych odwiedzin w Pradze.

Ściana Lennona

Náměstí Míru, najgłębsza stacja metra

Miałam okazję przemierzać miasto metrem w kilku europejskich metropoliach. Muszę Wam powiedzieć, że żadne nie zrobiło na mnie tak wielkiego wrażenia jak to praskie. I nie chodzi tu o niesamowicie rozbudowaną sieć, a o głębokość stacji. Znajduje się ona na Náměstí Míru, aż 53 metry pod ziemią i z tym wynikiem jest najgłębszą stacją praskiego metra. Może zabrzmi to śmiesznie, ale to niesamowite przeżycie znaleźć się w tunelu ruchomych schodów, prowadzących na platformę metra. Bardzo często byłam świadkiem okrzyków zachwytu, sesji zdjęciowych (nie tylko Azjatów!), czy ataków paniki. Ruchomymi schodami przemierzacie długich 87 metrów! Jest to najdłuższy tunel nie tylko w Czechach, ale w całej Unii Europejskiej. Początkowo przyprawia o zawrót głowy. Z doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że po czasie biegacie radośnie w górę i w dół bez żadnych problemów.

Náměstí Míru jest stacją zielonej linii metra, na której znajdują się właściwie wszystkie najważniejsze zabytki Pragi. Zdecydowanie polecam poruszanie się po Pradze metrem, które jest bardzo efektywne. Nie myślcie nawet o wjeździe do centrum samochodem. Przeklinalibyście soczyście „ładując” się co rusz w jednokierunkowe ulice, przepuszczając tłumy turystów, poruszających w dość niekontrolowany sposób, czy w końcu stojąc w tragicznych korkach. Samochód i Praga po prostu do siebie nie pasują. Postawcie na komunikację miejską! Ceny biletów sprawdzicie tutaj.

Praskie metro
Praskie metro

Kolejny dzień, niekoniecznie „mainstreamowego”, zwiedzania Pragi za nami. Złote Miasto ma jednak do zaoferowania o wiele więcej. W następnym wpisie z cyklu „Moja Praga” polecę Wam kilka muzeów, które dane było mi odwiedzić. Zdecydowanie nie wyczerpię praskiej oferty, ale nie o to przecież chodzi. Na liście MUST SEE „przewiną się” takie osobistości jak Franz Kafka, czy Salvador Dali. Będzie trochę surrealizmu, piękna i kontrowersji…