Bieszczady to nie pagórki! A już na pewno nie wejście na Wielką Rawkę!
HIKEPOLSKA

Mała Rawka, wielki wysiłek i ruskie pierogi

Joanna

DZIEŃ 5. Wczorajszą wyprawę boleśnie odczuliśmy na naszej skórze. Delikatnie mówiąc troszkę się przypiekliśmy promieniami wczorajszego wspaniałego słońca (czytaj w Części 5.). Dziś był ten dzień, kiedy opuszczaliśmy na dobre Ustrzyki Górne. Nasz pobyt tutaj zakończyliśmy, jak zwykle przepysznym, twarożkowym śniadaniem w barze Kremenaros. W chwilę później zarzuciliśmy, znowu!, plecaki

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
Mój nieodzowny kompan na Tarnicy
HIKEPOLSKA

Tarnica, Halicz, Wołosate. Wyprawa na kraniec Polski

Joanna

DZIEŃ 4. Wyspaliśmy się w świeżej pościeli za wszystkie czasy! A do odespania były przecież tylko 2 noce. Obudziliśmy się uśmiechnięci i pełni energii ciesząc się na dzisiejszą wyprawę... bez plecaków! Po luksusowym śniadaniu w barze Kremenaros, gdzie serwują najlepszy na świecie twarożek, wyruszyliśmy czerwonym szlakiem na Tarnicę, najwyższy szczyt

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
Trochę jakby ciężko...
HIKEPOLSKA

Połonina Caryńska. Znowu wyszło słońce!

Joanna

DZIEŃ 3. Znowu wyszło słońce! Dosłownie i w przenośni. Z prędkością światła spakowaliśmy się i ulotniliśmy z naszego ostatniego, delikatnie mówiąc niezbyt przyjemnego, lokum (czytaj w Części 3.). Wraz z plecakami pognaliśmy do baru Kremenaros, gdzie, jak nigdy przedtem, rozkoszowaliśmy się ciepłym śniadaniem. Jajecznica, kawa. Mhm. I ten twarożek, którego

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
OMG! Ale mgła...
HIKEPOLSKA

Ustrzyki Górne. W poszukiwaniu noclegu

Joanna

DZIEŃ 2. Przez tego wstrętnego, chrapiącego dziada z Chatki Puchatka (czytaj w Części 2.) w ogóle nie mieliśmy siły na dalszą wędrówkę. Pogoda nie rozpieszczała. Góry spowite były mgłą, która znacząco utrudniała widoczność. Czuć było nieprzyjemną wilgoć i właśnie zaczynało mżyć. Naszym celem na dzisiaj była Połonina Caryńska (1 297 m

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
Po nieprzespanej nocy w Chatce Puchatka
HIKEPOLSKA

Połonina Wetlińska. Noc w Chatce Puchatka

Joanna2 comments

DZIEŃ 1. O godzinie dziewiątej z minutami owego pięknego sierpniowego poranka zarzuciliśmy na plecy nasze tonowe plecaki, opuściliśmy niezbyt gościnną wieś Smerek i wyruszyliśmy w drogę. Już kilkanaście pierwszych minut upłynęło pod znakiem dopasowywania się z plecakiem. A to za ciasno, a to za luźno. Za nisko, za wysoko. Okazało

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
Połonina Wetlińska
HIKEPOLSKA

Rzucam wszystko i wyjeżdżam w Bieszczady.

Joanna

Jestem przekonana, że duża liczba ludzi dochodzi w pewnym momencie swego życia do konkluzji, że ich świat nie wygląda tak, jakby sobie tego życzyli. Ten refleksyjny moment skłania nas do zatrzymania się na chwilę i zrobienia bilansu. Kiedy straty przeważają zyski, zaczyna się w nas tlić chęć zmiany. U co odważniejszych

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
VI Szamotuły Samsung Półmaraton. Na trasie. fot. Anna Strojna
BIEGANIEPOLSKA

VI Szamotuły Samsung Półmaraton. Ciągle pada.

Joanna

Jest niedzielny poranek. Budzę się przed dzwonkiem budzika. Spoglądając na szaro-burość za oknem odechciewa mi się opuszczać moje ciepłe łóżeczko. A opuścić trza, bo jeśli powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. Pakiet startowy na VI Szamotuły Samsung Półmaraton odebrany, ciuchy i oprzyrządowanie uszykowane. Do godziny zero jeszcze wprawdzie trochę

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
1 3 4 5 6
Page 5 of 6