LAJFSTAJLUJĘ

10 sposobów na jesienno-zimową chandrę

Joanna804 views
Autumn Tool Kit

Jesień jest najmniej lubianą przeze mnie porą roku. W zasadzie, to w ogóle jej nie lubię. Od kiedy pamiętam, jesienno-zimowa chandra od zawsze deptała mi po piętach. Niedobór światła słonecznego występujący od października do lutego wbijał mnie po prostu w ziemię. Zawsze powtarzałam, że powinnam się była urodzić w jakiejś innej strefie klimatycznej. Wymarzonym miejscem do życia byłaby dla mnie na ten przykład taka hiszpańska Andaluzja z klimatem podzwrotnikowym morskim. Póki co żyję jednak w Polsce. No i „sorry, taki [tutaj] mamy klimat”. Umiarkowany. Dosłownie i w przenośni. Celem tego wpisu nie jest jednak umartwianie się nad takim stanem rzeczy. Celem jest podzielenie się z Tobą moimi 10 sposobami na walkę z jesienno-zimowym przygnębieniem. Nie daj się otaczającej szarej aurze, wypracuj swój własny pozytywny mikroklimat!

10. Kubek gorącej czerwonej herbaty

Kubkiem jednej z najzdrowszych herbat, którą jest Rooibos, możesz delektować się o każdej porze dnia, ponieważ nie zawiera kofeiny. Na jesienno-zimowy wieczór będzie więc jak znalazł. Herbata z czewonokrzewu kryje w sobie dużą ilość minerałów oraz antyoksydantów. Te ostanie dzięki swemu przeciwzapalnemu i przeciwwirusowemu działaniu wzmacniają naszą odporność, chroniąc przed infekcjami. Idealny, łagodny i lekko słodki smak wywaru z Rooibos uzyskasz po 6 minutach parzenia.

9. Smoothie

Ten specyfik piorunująco podbił serca nie tylko miłośników warzyw i owoców. W smoothie można przemycić rośliny, których niektórzy nie chcieliby widzieć na oczy, a co dopiero jeść. Nawet szpinak w tej formie przestaje straszyć widmem rozgotowanej zielonej brei na przedszkolnym talerzu. Do mojego ulubionego easy smoothie wrzucam ten właśnie zielony specyfik i banana, dolewam soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy i cytryny oraz dorzucam nasionka chia. Nie jestem tytanem zdrowego odżywiana, ale taką pitną bombę witaminową w porannych godzinach to ja lubię. Zapewnia mi super start i pomaga się szybciej obudzić.

8. Zdjęcia i pamiątki z wakacji

Nie ma nic prostszego jak odpalić kompa i poszukać folderu ze zdjęciami Twoich najlepszych słonecznych wakacji. Spróbuj też znaleźć pamiątki, które stamtąd przywiozłeś. Gorące wspomnienia powrócą niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Poczujesz ciepło palącego słońca, zapach i smak miejscowych przysmaków, usłyszysz lokalną muzykę i język tubylców. Ja z niesamowitą przyjemnością wracam do swoich morskich hiszpańskich i górskich słowackich wakacji. Przypomnij sobie swoje. Uśmiech na ustach i w duszy gwarantowany!

7. Seans filmowy w domowych pieleszach

Szaro buro i ponuro na zewnątrz, więc po prostu zostań w domu i… obejrzyj film. Zrób popcorn, czy też przygotuj inne przekąski, które preferujesz i do dzieła! Tylko pamiętaj, że nie chodzi o obżeranie się, tylko o oglądanie filmu. W ciężkich stanach najlepszym wyborem będzie jakaś lekka komedia. Jeśli nie jest Ci tak zupełnie źle, to wybierz ambitniejsze kino. Wysil się trochę bardziej i obejrzyj film w obcym języku, którego się właśnie uczysz. Seans będzie miał zarazem funkcję dydaktyczną. Ja odświeżam sobie przy takich okazjach filmografię Woody’ego Allena lub Pedro Almodovara w oryginale. Pomaga.

6. Kąpiel w saunie

Jak już wspomniałam jestem urodzoną wielbicielką „gorących klimatów”. W suchej saunie czuję się jak w raju. Kiedy trafiam do SPA, ciężko mnie wyciągnąć z tego fińskiego przybytku. Sauna fińska jest świetnym sposobem na reset po ciężkim dniu w pracy. Pomoże Ci oczyścić umysł i ciało. Twój układ hormonalny wystrzeli endorfiny, dzięki którym poczujesz się odprężony. Dodatkowo jeśli korzystanie z sauny stanie się dla Ciebie rytuałem, zwiększysz również odporność swojego organizmu. Uwaga! Korzystanie z sauny to nie zabawa. Zapoznaj się ze wskazaniami oraz przeciwwskazaniami oraz zasadami obowiązującymi w saunie. Jeśli nic nie stoi na przeszkodzi, rozkoszuj się tymi gorącymi kąpielami!

5. Energiczna muzyka

Muzyka latynoska jest w stanie rozruszać mnie w każdym miejscu i o każdej porze. Rytmy salsy porywają mnie nawet w domowych warunkach do tańca w stylu freestyle. Mieszkając przed laty w Berlinie próbowałam nawet zgłębić salsowe tajniki, ale trafił mi się partner drewno, który po kilku miesiącach ciągle miał problem z krokiem podstawowym. Efekt był taki, że się salsy nie nauczyłam… Przypuszczam, że i Ty masz jakiś ulubiony rodzaj muzyki, a nawet konkretne utwory, które porywają Cię do życia. Nie wahaj się i posłuchaj, a może nawet zatańcz!

4. Wciągająca lektura

Czytanie książek pozwala nam uciec na chwilę w zupełni inny, często o wiele bardziej ekscytujący świat. Sięgnij po jakąś dobrą powieść i daj się ponieść przygodom jej bohaterów. Nic tak nie pozwala oderwać się od rzeczywistości jak dobra książka. Jeśli chcesz dodatkowo poćwiczyć język, którego się właśnie uczysz, sięgnij po książkę w tym właśnie języku. W taki sposób pochłonęłam wszystkie powieści kryminalne wydane do tej pory przez moją ulubioną niemiecką autorkę Nele Neuhaus. Jeśli nie lubisz niemieckiego, nie stresuj się, ponieważ wspomniane książki zostały wydane również w języku polskim. Zapomnij o szarudze za oknem i ucieknij w świat fikcji literackiej. Szczególnie jeśli jesteś introwertykiem, będziesz w siódmym niebie!

3. Sesja przy lampie antydepresyjnej

Brzmi trochę przygnębiająco, ale potrafi zdziałać cuda. Przed laty poszukując środków do walki z moimi jesienno-zimowymi załamaniami nastroju trafiłam na lampę Philips goLITE BLUE służącą do światłoterapii. Jest to niewielkie urządzenie emitujące niebieskie światło, porównywalne do bezchmurnego nieba. Świetnie rozbudza w porannych i przedpołudniowych godzinach. Długość i intensywność naświetlania można nastawić według własnych potrzeb. Tę kompaktową lampę możesz bez problemu zabrać ze sobą do pracy, gdzie na pewno będzie wzbudzać niemałe zainteresowanie. Choć jest to dość spory wydatek i przedsięwzięcie logistyczne, bo lampa jest trudno dostępna w Polsce, to i tak polecam, bo po prostu pomaga.

2. Spotkanie z rodziną i przyjaciółmi

Nie jest to bardzo odkrywcze, ale jakże prawdziwe! Wyobraź sobie, że jesienno-zimowa chandra zapędza Cię w kozi róg utrwalając Cię w przekonaniu, że wszystko jest bez sensu. Pozwól sobie usłyszeć głos innych, którzy pomogą Ci inaczej spojrzeć na gnębiące Cię problemy. Może zrozumiesz, że niepotrzebnie się przejmujesz. Może nie taki diabeł straszny. Zróbcie coś wspólnie. Wypijcie herbatę, zjedzcie coś dobrego, obejrzyjcie film, pójdźcie na spacer, czy po prostu pogadajcie. Bądźcie razem. Coraz więcej badań naukowych pokazuje, że życie towarzyskie nie tylko wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie, ale i… zdrowie! Ja kocham ludzi. Moja rodzina i przyjaciele są dla mnie największą wartością. Nie tylko jesienią i zimą. 😉

1. Bieganie

To dość energiczne przebieranie nóżkami i walczenie z własnymi słabościami najskuteczniej rozprawiło się z moimi jesienno-zimowymi chandrami. Od kiedy przestałam być tylko sezonowym biegaczem, jesień i zima mi niestraszne! Nic tak nie poprawia humoru i nie podwyższa poczucia własnej wartości jak udany trening biegowy w trudnych pogodowo warunkach. Wodoodporna odzież i obuwie pozwalają rozkoszować się tym sportem nawet w najgorszych warunkach. Szczególnie lubię zimowe bieganie, kiedy opatulona buffem walczę s prószącym śniegiem. Nie muszę się wtedy spieszyć i cisnąć na poprawę wyników. Wtedy biegam dla przyjemności. Polecam Ci ten sport. Naprawdę zmienia sposób patrzenia na świat.

Mam nadzieję, że mój Autum Tool Kit pomoże Ci w walce z jesienno-zimową chandrą. Pamiętaj jednak, że każdy jest zupełnie inny, i nie wszystkie moje sposoby mogą się okazać odpowiednie akurat dla Ciebie. Testuj z głową i zaimplementuj tylko to, co jest dobre i bezpieczne dla Ciebie i Twojego zdrowia. Najważniejsze, żebyś nie przespał najzimniejszych miesięcy w roku, jak niedźwiadek. Z drugiej strony pamiętaj też, że gorsze chwile są potrzebne, abyś był w stanie docenić wszystkie pozytywne wydarzenia w swoim życiu. Po prostu bądź dla siebie wyrozumiały.