Kategoria: PODRÓŻUJĘ

OMG! Ale mgła...
BIESZCZADYPODRÓŻUJĘ

Ustrzyki Górne. W poszukiwaniu noclegu

Joanna

DZIEŃ 2. Przez tego wstrętnego, chrapiącego dziada z Chatki Puchatka (czytaj w Części 2.) w ogóle nie mieliśmy siły na dalszą wędrówkę. Pogoda nie rozpieszczała. Góry spowite były mgłą, która znacząco utrudniała widoczność. Czuć było nieprzyjemną wilgoć i właśnie zaczynało mżyć. Naszym celem na dzisiaj była Połonina Caryńska (1 297 m n.p.m.) z noclegiem pod przełęczą zwaną Przysłupem Caryńskim (795 m. n.p.m.). Plecaki wydawały się dzisiaj jeszcze cięższe niż wczoraj. Obite ramiona bolały. Nie przejmowaliśmy się jednak i kontynuowaliśmy wędrówkę. Ślizgając się po kamieniach zeszliśmy z Połoniny Wetlińskiej do Brzegów Górnych, gdzie oprócz parkingu i budki parkingowej nie było prawie nic. Łyknęliśmy gorącej herbaty z termosu, przyodzialiśmy peleryny przeciwdeszczowe, zakupione na ostatnią chwilę w słowackich Tatrach i ruszyliśmy dalej. Problem polegał na tym, że zaczynało padać. Później już srogo lało.

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
Po nieprzespanej nocy w Chatce Puchatka
BIESZCZADYPODRÓŻUJĘ

Połonina Wetlińska. Noc w Chatce Puchatka

Joanna2 comments

DZIEŃ 1. O godzinie dziewiątej z minutami owego pięknego sierpniowego poranka zarzuciliśmy na plecy nasze tonowe plecaki, opuściliśmy niezbyt gościnną wieś Smerek i wyruszyliśmy w drogę. Już kilkanaście pierwszych minut upłynęło pod znakiem dopasowywania się z plecakiem. A to za ciasno, a to za luźno. Za nisko, za wysoko. Okazało się, że z moimi 162 cm wzrostu jestem takim krasnalem, że nawet ustawienie stelaża na rozmiar XS niewiele pomaga… No cóż nie było już odwrotu. Zza horyzontu wyłaniał się leśny szlak…

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
Połonina Wetlińska
BIESZCZADYPODRÓŻUJĘ

Rzucam wszystko i wyjeżdżam w Bieszczady.

Joanna

Jestem przekonana, że duża liczba ludzi dochodzi w pewnym momencie swego życia do konkluzji, że ich świat nie wygląda tak, jakby sobie tego życzyli. Ten refleksyjny moment skłania nas do zatrzymania się na chwilę i zrobienia bilansu. Kiedy straty przeważają zyski, zaczyna się w nas tlić chęć zmiany. U co odważniejszych w chwilę później rusza wielkie przemeblowanie życia. Tak było i u mnie. Tęsknota za rodziną i moją drugą połówką, brak możliwości dalszego zawodowego rozwoju, w końcu totalny brak czasu na życie prywatne, w tym moje ukochane bieganie, zadecydowały, że postawiłam wszystko na jedną kartę. Zrezygnowałam z dobrze płatnej posady za granicą i postanowiłam szukać nowych dróg rozwoju i szczęścia. Rzuciłam wszystko i… wyjechałam w Bieszczady. Wprawdzie tylko na chwilę, ale była to najlepsza z możliwych inauguracji mojego nowego życiowego rozdziału. Odwiedziny tego południowo-wschodniego skrawka Polski wywołały we mnie całą gamę emocji i wrażeń, pozostawiły masę wspomnień. Przeżyjcie ze mną jeszcze raz moją ekscytującą podróż po Bieszczadzkim Parku Narodowym.

KLIKNIJ PO WIĘCEJ...
1 2 3
Page 3 of 3