BIEGAMTRENING

Yasso 800s. Kontrowersyjna jednostka treningowa

Joanna702 views
Bieżnia lekkoatletyczna w Zurychu

Wertując w zeszłym tygodniu mój maratoński plan treningowy natknęłam się na trening o dość osobliwej nazwie. Od razu wzbudził moją ciekawość, bo… nigdy o nim nie słyszałam. Biegacz uczy się całe życie. A że ja jestem super amatorem i wiecznie początkującą, to do nauczenia zostało jeszcze bardzo wiele. Gdy przeczytałam opis Yasso 800s odczułam pewnego rodzaju ekscytację, ale zarazem się zestresowałam. Ogromnym źródłem stresu było niezrozumienie tej jednostki treningowej. Przez chwilę myślałam, że będę musiała biec z taką prędkością, której poza sprintami jeszcze nigdy nie rozwinęłam. Przed oczami już pojawiała się wizja, jak zrzuca mnie bieżnia i zatrzymuję się dopiero na ścianie siłowni. Na szczęście wszystko szybko sprostował mój przyjaciel i wczorajsze Yasso 800s zaliczone. O co chodzi z tym Yasso i dlaczego kontrowersyjne w tekście poniżej.

Strava (a właściwie plan treningowy w tej aplikacji) „rzecze”: przebiegając z sukcesem Yasso 800s możecie z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że uda Wam się przebiec maraton w założonym czasie. Jest to swoisty predyktor osobistego sukcesu w maratonie. Chodzi o to, aby kilkukrotnie pod rząd przebiec 800 m w tyle minut i sekund, aby odpowiadały one naszemu celowi na maratonie. Weźmy mój cel – 4 godziny. Powinnam zatem każde 800 m pokonać w 4:00 minuty. I tak od 6 do 8 razy z truchtowymi przerwami liczącymi tyle samo minut. Moje początkowe przerażenie wynikało z faktu, że źle zrozumiałam polecenie i myślałam, że te 800 m będę musiała „grzać” tempem 4:00 min/km, co jest dla mnie nieosiągalne. Jeszcze nieosiągalne, mam nadzieję.

Skąd w ogóle ten „yassowski” dziwoląg? Wszystko „zawdzięczamy” Bartowi Yasso z amerykańskiego czasopisma „Runner’s World”, który wymyślił ten trening na potrzeby własnych przygotowań maratońskich, i jego redakcyjnemu koledze, który go upowszechnił. Bart, biegając w ten sposób przez 15 lat zauważył, że działa to doskonale w jego przypadku. Powodzenie w tym szybkościowym treningu daje mu pewność osiągnięcia swego maratońskiego celu. Amby Burfoot, redakcyjny kolega Barta, przetestował Yasso 800s na setce biegaczy osiągających na królewskim dystansie czasy od 2:09 do ponad 4:00 godzin, i wydawało się to sprawdzać. W ten sposób trzydziestokilkuletnie już Yasso 800s jest przewijającą się to tu, to tam maratońską jednostką treningową. (Więcej o Yasso i jego historii. Ang.)

Joanna przed bieżnią lekkoatletyczną w Zurychu

Ja swoje Yasso przeżyłam, choć było ciężko. Nie pomogła mi w tym na pewno infekcja, która w styczniu „uziemiła” mnie na prawie 3 tygodnie i zdecydowanie obniżyła moją sprawność. Niby to tylko 800 m w 5:00 min/km, ale i tak zmęczyłam się nieziemsko. Trening postanowiłam zrobić na bieżni, aby lepiej trzymać tempo. …a na siłowni było goorrąąąco. Nie chłodzę się nigdy wentylatorem wbudowanym w bieżnię w trosce o moje zatoki. Lało się ze mnie strugami. Podczas kolejnych powtórzeń wymyślałam strategie, które pozwalały mi „gnać”. A to odgrywanie w myślach rozmowy kwalifikacyjnej po angielsku, a to obserwowanie w szybie mojej skaczącej kitki, aż po mantrę wyrażającą moje uczucia w stosunku do mojej drugiej połówki. Przebiegłam w założonym czasie. Mam jednak mieszane uczucia. Po pierwsze czy ten trening rzeczywiście ma sens w takim kontekście. Po drugie, czy ze względu na przebytą infekcję i 3 tygodnie „laby” nie powinnam zrewidować swojego maratońskiego celu.

Odpowiadając na pierwsze pytanie Yasso 800s zarzuca się brak naukowych podstaw, które by świadczyły o jego skuteczności. Coach Jeff z RunnersConnect.net odwołując się do metodologii naukowej twierdzi, że zachodzi tutaj korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Sukces w treningach Yasso 800s współwystępuje z sukcesem w maratonie. Tym samym treningi Yasso 800s nie prowadzą do osiągnięcia wymarzonego czasu na królewskim dystansie. Kolejny zarzutem pod adresem naszego bohatera to bycie niespecyficznym maratońskim treningiem. Nie rozwija on głównej umiejętności biegania długich dystansów w tempie zawodów, na które się wybieramy. Eksploruje bowiem wysiłek na poziomie tętna maksymalnego, który nie wpływa na podniesienie „umiejętności długodystansowych”. Ale oczywiście pomaga trenować szybkość. 😉 Coach Jeff podsumowuje, że nie warto „przepakowywać” treningu maratońskiego Yasso 800s tylko po to, aby wymagająco testować się niesprawdzoną naukowo metodą. Radzi inwestować czas w progresywne biegi długodystansowe. 😉 (Cały artykuł znajdziecie tutaj. Ang.)

Joanna nad Jeziorem Zuryskim

Wracając do mnie super było poznać i wypróbować coś nowego. Choć może nie wierzę w predykcyjną moc Yasso 800s, to wysiłek na takim poziomie był dla mnie źródłem radości i poczucia większej sportowej pewności siebie. Super się tak zmęczyć, spocić, pokonać swoje słabości i poczuć ten przypływ endorfin. Jeśli chodzi o mój maratoński cel – złamanie 4 godzin w maratonie – być może będę musiała go zmodyfikować. „Choróbka” i 3-tygodniowa przerwa w treningach zrobiła swoje. Życie. Zobaczę jak rozwinie się sytuacja. Nie zmienia to faktu, że nieziemsko cieszę się na kwietniowy maraton. Jeśli nie złamię tych 4 godzin wiosną, to zostaje jesień i… każdy następny rok mojego życia…