BIEGAMCZECHYZAWODY

RunCzech. Biegi uliczne w Czechach.

Joanna1395 views
Biegi uliczne w Czechach

Obudziła się dzisiaj we mnie czeska Polka! Upłynęły właśnie dwa lata od momentu, kiedy przebiegłam swój ostatni półmaraton w Czechach. Szybko wróciły wspomnienia związane z pokonanymi tam kilometrami, na trasach różnych zawodów. Szczególnie tych w ramach Ligii Biegowej RunCzech. Zwiaduje nią niesamowicie energiczny… Włoch – Carlo Capalbo. To dzięki jego ciężkiej pracy oraz jego zespołu Czechy dorobiły się aż 7 imprez biegowych, certyfikowanych złotym symbolem jakości – IAAF Gold Label Road Races. Wiodą na arenie międzynarodowej. Co roku do tego małego państewka zjeżdżają dziesiątki tysięcy biegaczy. Jedni walczą o światowe rekordy, drudzy pokonują swoje słabości. Jeszcze inni rozkoszują się po prostu pięknem otaczającej architektury i natury. Wszystkich łączy chęć wzięcia udziału w wyścigu na szóstkę z plusem. Organizacja i atmosfera biegów ulicznych w Czechach jest NIEPOWTARZALNA! Jeśli myślicie o biegowej wycieczce do Czech, to koniecznie przeczytajcie ten wpis.

Biegi uliczne w Czechach to kolorowy zawrót głowy!

Liga Biegowa RunCzech organizuje aż siedem biegów ulicznych w ciągu sezonu. Od kwietnia do września możecie przebierać w różnych lokalizacjach Czeskiej Republiki i różnych dystansach, choć głównie półmaratonach. Każdy miesiąc, strategicznie z wyjątkiem lipca i sierpnia, oferuje zazwyczaj jeden wyścig.

Półmaratony pobiegniecie w:

  • kwietniu w Pradze,
  • w maju w Karlowych Warach,
  • na początku czerwca w Czeskich Budziejowicach,
  • na końcu czerwca w Ołomuńcu,
  • we wrześniu w Uściu nad Łabą.

Dla maratończyków nie lada gratką jest majowy maraton odbywający się sercu Czech – Pradze. Dla miłośników krótszych dystansów RunCzech przygotowało piątkę i dziesiątkę we wrześniu, również w stolicy. I wszystkie z wymienionych imprez są certyfikowane złotym symbolem jakości IAAF!

Zawody ze złotym symbolem IAAF

Złoty symbol jakości IAAF to swego rodzaju “metka” przypinana danemu wyścigowi. Informuje nas o tym, że dane zawody odbywają się na najwyższym z możliwych poziomów w skali światowej.

Aby Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) mogło przyznać złoty symbol, spełniony musi być szereg kryteriów. Należą do nich między innymi:

  • udział elitarnych atletów z pięciu różnych państw z osobistym rekordem w maratonie w ciągu ostatnich 36 miesięcy – mężczyźni poniżej 2:10:30 a kobiety 2:28:00,
  • zamknięcie trasy dla ruchu drogowego,
  • punkty żywieniowe i medyczne rozmieszczone na całej trasie,
  • telebimy, na którym można śledzić wyścig,
  • komentatorzy,
  • pełna medialna dokumentacja zawodów – na żywo lub opóźniona, przynajmniej w 5 różnych państwach,
  • dostępna dedykowana strona internetowa w języku angielskim z listą startową oraz aktualnymi wynikami, itp.
Zaczęło się od rozmów przy piwie.

Zmęczyłam się wymieniając te kryteria, a co dopiero je spełnić! …a Czechom się udało. Pod wodzą Carla Capalbo, w państwie liczącym zaledwie 10 milionów obywateli , wybudowali istne biegowe imperium. Wszystko zaczęło się ponoć w czeskiej gospodzie przy… piwie, kiedy to przyjaciel pana Capalbo wpadł na pomysł zorganizowania maratonu w Pradze, a ten “w mig” to podchwycił. Pierwszy rocznik odbył się w stolicy Czech w 1995 roku i zgromadził 958 maratończyków. Dziś przez zawody całej serii RunCzech przewija się rocznie okołu 75 000 biegaczy. Szok!

Biegi uliczne w Czechach. Półmaraton w Karlowych Warach 2014
Półmaraton w Karlowych Warach 2014
Moje czeskie bieganie

W trakcie mojego czeskiego rozdziału życia miałam przyjemność wziąć udział w 5 z 7 aktualnych złotych zawodów RunCzech. Dwa zaliczyłam w Pradze, gdzie mieszkałam. Była to piątka w ramach Mattoni Grand Prix Prague w 2012 roku oraz półmaraton dwa lata później. Ponieważ pozostałe zawody odbywały się w różnych częściach Czeskiej Republiki, połączyłam bieganie z inną pasją – podróżowaniem. Na półmaratonach biegowo zwiedziłam: Karlowe Wary, Ołomuniec oraz dwukrotnie Uście nad Łabą. Do zamknięcia listy zabrakło mi maratonu w Pradze i półmaratonu w Czeskich Budziejowicach. Wszystkie imprezy łączyła niesamowita atmosfera i organizacja na najwyższym poziomie.

Niezapomniana atmosfera

Za każdym razem łzy wzruszenia wyciskał ze mnie grany przy starcie poemat symfoniczny czeskiego kompozytora Bedřicha Smetany Vltava (pol. Wełtawa) z cyklu Má vlast (pol. moja ojczyzna). Tę wspaniałą muzykę usłyszycie na starcie każdego z zawodów serii RunCzech. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego uroczystego rozpoczęcia, że brakuje mi go na imprezach biegowych w innych państwach.

Wyobraźcie sobie, że zaczynacie biec i kibicują Wam tysiące ludzi. Obszar startu i mety jest zazwyczaj w Czechach tak oblegany, że nie sposób się tam przedrzeć, jeżeli nie “wystało” się miejsca dużo wcześniej. Trasa jest również szczodrze obstawiona. Oprócz rodzin i znajomych, którzy wspierali swoich biegaczy, zapamiętałam dosłownie OGROMNĄ liczbę wolontariuszy.

Na całej trasie rozlegały się dopingujące okrzyki, które mnie jako Polkę, rozśmieszały swoim brzmieniem, ale zawsze dodawały energii. Do sztandarowych należały: Makej! (pol. No dalej, ruszaj się!), Do toho! (pol. Dawaj!) i Nemůžes? Přídej! (pol. Nie możesz już? Przyspiesz!). To ostatnie to credo życiowe jednego z najlepszych lekkoatletów wszechczasów, pochodzącego z Czech Emila Zatopka. O nim na pewno jeszcze na tym blogu przeczytacie.

Na trasie nigdy nie wiedziałam, gdzie spoglądać najpierw. Czechy to państwo z niesamowitą liczbą zabytków, cudowną architekturą i wspaniałą przyrodą.

Niesamowitym przeżyciem w ramach zawodów RunCzech było spotkanie na mecie założyciela tej serii Carla Capalbo, który gratuluje uczestnikom i zawsze czeka do ostatniego finiszera.

Biegi uliczne w Czechach. Półmaraton w Ołomuńcu 2014
Półmaraton w Ołomuńcu 2014
Perfekcyjna organizacja

Na teren zawodów (szatnie, depozyt, masaże, itd.) wstęp miały tylko osoby biorące udział, legitymujące się numerem startowym. Zasada ta była przez ochronę przestrzegana i dzięki temu zachowany był należyty porządek.

W punktach żywieniowych nigdy nie zauważyłam, aby brakowało napojów, czy jedzenia. Wszystkiego było pod dostatkiem. Włącznie z przygotowanymi kubeczkami jednorazowymi tłumnie wręczanymi przez wolontariuszy, wprost z wyciągniętej ręki. Kto kiedyś był zmuszony stanąć i czekać, aż naleją napój, zrozumie, o czym mówię.

No i gąbek wystarczało dla wszystkich! Te nie były “ładowane” do pakietu startowego, w efekcie czego każdy ma tylko jedną, której musi pilnować, „targając” ją przy sobie. Przy każdym punkcie odświeżającym, jeśli tego potrzebowałam, mogłam sięgnąć po świeżo nasączone gąbki, które rozdawali wolontariusze. Przyznam, że przyzwyczaiłam się do takiego standardu.

Właśnie wolontariusze są jednym z faktorów sukcesu serii RunCzech. W ciągu roku, przez wszystkie zawody przewinie się ich około 6 000! Rąk do pomocy nie brakuje. Sama miałam przyjemność pomagać przy tegorocznym praskim maratonie i widziałam, jakie tłumy są zaangażowane w organizację. Dodatkowo są to ludzie z pasją i chęcią niesienia pomocy.

Podobnie jak na trasie na wodę, tak i na mecie nie musiałam czekać ani na medal, ani na torbę z jedzeniem, tak ważną po biegu. Zmęczone mięśnie zawsze znalazły ukojenie w namiocie masażystów. Czasami trzeba było poczekać kolejce. Szczególnie jeśli biegło się tak wolno jak ja. 😉

Równie niesamowite było dla mnie zawsze to, że cała impreza znikała jeszcze szybciej niż się pojawiła i miasta mogły odetchnąć, bezproblemowo wznawiając ruch drogowy. Ideał!

Biegi uliczne w Czechach czekają na Was!

Mam nadzieję, że skutecznie udało mi się zachęcić Was do biegowego eksplorowania Czech. Koniecznie spójrzcie na stronę RunCzech (w języku polskim). Znajdziecie już otwartą rejestrację na większość imprez na rok 2017. (edit: właśnie otwarto rejestrację 2018) Spieszcie się, bo liczba miejsc maleje z dnia na dzień. Wiem to z własnego doświadczenia. Alternatywą jest też pobiegnięcie dla wybranej przez siebie organizacji charytatywnej. Lista instytucji, które możecie wesprzeć jest dostępna na stronie RunCzech (w języku angielskim). Weźcie poważnie pod uwagę zawody u naszego południowego sąsiada. Jak by powiedzieli Czesi Stoji to za to! (pol. Naprawdzę warto!). Życzę Wam dużo biegowych przyjemności na “złotych trasach” Czeskiej Republiki!