BIEGAMMOTYWACJA

Niebiegający partner? To nie koniec świata!

Joanna5 comments703 views
Niebiegający partner to nie koniec świata!

W zeszłym tygodniu zastanawiałam się, jak to się stało, że jestem przeciętną biegaczką. Jedną ze zidentyfikowanych przyczyn jest między innymi niebiegający partner. Niektórzy łączyli się ze mną w bólu, podkreślając, że nie jestem jedyna. Inni wymieniali plusy wynikające z takiego stanu rzeczy. Natchnęło mnie to, aby przyjrzeć się temu bliżej. Naliczyłam tych benefitów całkiem sporo. Po co się zadręczać? Skupmy się na pozytywnej stronie życia! Zdecydowanie jest się z czego cieszyć, gdy ma się niebiegającego partnera.

Niebiegający partner i jego plusy
  • W dzień zawodów jest Waszym osobistym, w dodatku mobilnym depozytem. Aby z niego skorzystać nie potrzebujecie żadnych kuponów. Nie stoicie w kolejkach. Zazwyczaj to on znajduje Was, a nie Wy jego.
  • Na trasie pełni funkcję, jak to przystało na XXI wiek, spersonalizowanego punktu odżywczego. Serwuje wprost do ręki ulubione żele i napoje. Obdarza całusami i motywuje jak nikt inny.
  • Jeśli chcecie pobyć sami, wystarczy wyjść na trening. Na pewno za Wami nie pobiegnie. A nawet jeśli, to i tak nie dogoni.
  • Sraczka biegacza (wszystko inne byłoby eufemizmem) dotyka przed zawodami tylko Was i nie musicie walczyć o miejsce w toalecie.
  • Nie tracicie czasu na wyszukiwanie na różnorakich portalach Waszych fotek z zawodów. Spersonalizowany pakiet ląduje w chmurze, zanim jeszcze zdążycie o niego poprosić.
  • Wasze buty biegowe nie muszą walczyć o miejsce w Waszym domu z jego butami biegowymi.
  • W dzień zawodów nie gotujecie. Na Waszym stole ląduje pizza albo burger. Tak, jak lubicie, z domieszką miłości.
  • Kiedy po zawodach bolesny jest każdy ruch, rolę kierowcy przejmuje on. Zawiezie choćby na koniec świata.
  • Po wspólnym treningu nie musicie się bić o to, kto pierwszy wejdzie pod prysznic, …bo nie ma wspólnych treningów…
  • Nikt Wam nie uszczupli zapasów Waszego ulubionego izotonika ani energetyków.
  • Nikt nie będzie Wam marudził, w jak beznadziejny sprzęt biegowy się wyposażyliście. Wasz sprzęt po prostu nie będzie beznadziejny. Będzie pierwsza klasa. To przecież prezent od niego.
  • Zyskujecie szerszą perspektywę na świat. Nie gadacie tylko i wyłącznie o bieganiu. Na ten przykład razem eksplorujecie nowinki elektroniczne, zgłębiacie zagadnienia geopolityki, z Chinami w roli głównej, i oglądacie seriale gangsterskie…
  • Last but not least! W dzień zawodów to Wy jesteście gwiazdami. I tylko Wy! 😉

Osobisty punkt motywacyjno-odżywczy

Trochę się tego uzbierało. Choć na pewno to nie wszystko. Dajcie znać, co jeszcze byście dorzucili do tej listy. Jedno wiem, z niebiegającym partnerem da się żyć. Nie chce biegać, trudno. Niech robi, to co kocha. Tak, jak Wy kochacie bieganie. I pamiętajcie, „Always look at the bright side of life.”