City Trail Poznań. Przełaje w mieście

Joanna545 views
4 biegi ukończone. Medal City Trail jest mój!

Choć od ostatniego biegu z serii City Trail Poznań ubiegło już trochę czasu, moje wspomnienia są nadal żywe. Dodatkowo rozbudziła je jeszcze Gala Medalowa w Poznaniu, w poprzednią środę. W końcu w tym sezonie jesienno-zimowym dane mi było zasmakować comiesięcznych przełajów nad Rusałką. Przez ostatnie lata tylko czytałam o City Trail. Teraz przy okazji dłuższego pobytu w moim rodzinnym mieście mogłam w końcu stanąć na starcie. Czasami bywało wietrznie, ślisko, czy błotniście. Zawsze jednak odczuwało się tę samą fantastyczną atmosferę tworzoną przez biegowych zapaleńców. Organizatorów i uczestników. Gotowi, do startu, START!

Super cena. Biorę.

City Trail znałam tylko jako internetowe hasło. Kiedy wiedziałam już, że spędzę w Poznaniu kilka miesięcy, postanowiłam skonfrontować się osobiście z tym 5-kilometrowym przełajowym tworem. Trochę porywczo zarejestrowałam się na całą serię 6 biegów. Cena była bardziej niż przyjazna. Całość kosztowała mnie 80 zł. Miłym dodatkiem była techniczna koszulka Salomona. Cenę sprawdzałam kilkukrotnie, bo nie dowierzałam. Zagraniczne zawody zawsze wiązały się z dużym wydatkiem, a tu takie miłe zaskoczenie. Świetnym rozwiązaniem dla nieregularnych biegaczy była możliwość zapłacenia za każdy bieg osobno. Cena też świetna, bo 17,5 zł. Teraz tylko pytanie jak z jakością.

Rusałka. Strefa mety City Trail Poznań

Czego biegowa dusza zapragnie

Na pierwszy, październikowy bieg przybyłam z koleżanką jeszcze z czasów licealnych. Fajnie było przy tej okazji odkurzyć tę znajomość. Jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam tłumy ciągnące na miejsce zawodów. Pakiet startowy odebrałam w ekspresowym tempie. Tak też skorzystałam z depozytu. Strefa startu, podzielona na kilka zon czasowych, zapewniała płynny początek i przebieg biegu biegaczom na każdym poziomie. Na starcie i na mecie zagrzewająca moderacja, a przed startem dla chętnych wspólna rozgrzewka. Po dobiciu do mety na każdego czekały ciepła herbatka (jakżeby inaczej o tej porze roku!) i przesłodkie karmelowe wafle. Wielbicielem słodyczy to ja nie jestem, ale tę przekąskę zawsze zjadałam ze smakiem. I tak co miesiąc na City Trail.

Numer startowy City Trail 2016-2017

Rusałka. Trasa City Trail Poznań
Pogodowy zawrót głowy

Zmieniały się tylko warunki pogodowe. Październik i listopad pozostawiły w mojej głowie ciepłe wspomnienia. Grudzień i styczeń wypadły z mojego grafiku z powodów zdrowotnych. W lutym trasa była jednym wielkim „lodowichem”. Choć muszę przyznać, że organizatorzy ogarnęli, jak tylko mogli, żebyśmy nie zrobili sobie krzywdy. Na długo w mojej pamięci pozostanie błotnisty start w marcu. Ukończyłam go przypominając „świniaka” po brudnej kąpieli. Mimo wszystko na plus, bo to zupełnie nowe doświadczenie. Po prostu fajna biegowa przygoda.

Lutowe warunki lodowe

Błotna kąpiel na marcowym City Trail Poznań

No i jak mi idzie?

Cykliczne biegi na tej samej trasie, na tym samym dystansie sprzyjają śledzeniu swoich biegowych postępów. Jeśli o mnie chodzi, to pierwsze dwa „pofrunęłam”, ustanawiając miesiąc po miesiącu swoje życiówki na 5 km. Listopadowa, 24:55 min, towarzyszy mi do dzisiaj. Przygotowując się do 1. Poznańskiego Biegu Niepodległości (10 km) robiłam dużo tempowych treningów, co przełożyło się też na całkiem fajne wyniki w City Trail. Luty i marzec były zdecydowanie wolniejsze, ale jakby przyjemniejsze i bardziej wzbogacające dla mnie.

Radość po pobiciu życiówki

Jest i medal!

No i… udało mi się ukończyć 4 biegi z 6, czyli wymagane minimum, aby otrzymać medal. Jaka była moja radość, kiedy w marcu dobiłam do mety. Ten symboliczny dla mnie medal po prostu musiałam mieć. Stałam się jego posiadaczką na Gali Medalowej City Trail w Poznaniu. To było dla mnie najlepsze podsumowanie biegowej przygody w moim rodzinnym mieście. Dwa dni później byłam już ponad 1 000 km dalej.

Medal City Trail za ukończenie min. 4 z 6 biegów

Medal z przesłaniem
City Trail, chapeu bas !

Sama gala była dla mnie fajnym przeżyciem. Po pierwsze udało mi się wyciągnąć na nią moją Mamę. Po drugie mogłam poczuć biegowego ducha poznańskiego środowiska biegaczy. Po trzecie poznałam historię City Trail. Organizatorzy, chapeau bas ! Z małego studenckiego przedsięwzięcia sprzed kilku lat, z początkowym budżetem 200 zł, stworzyliście na przestrzeni lat świetną, rozpoznawalną imprezę biegową w 10 miastach! Z profesjonalnym pomiarem czasu, biurem zawodów, numerami startowymi, moderacją, napojami, przekąskami i… fantastyczną atmosferą. Szacunek.

City Trail jest git!

Dzięki Wam choć na chwilę zeszłam z betonu i zasmakowałam biegania w mieście trochę inaczej. Był to dla mnie swoisty powrót do korzeni. Biegi przełajowe to moje biegowe początki. Jedne z pierwszych zawodów, w których brałam udział, jeszcze w podstawówce. Tylko dystans się wydłużył z 800 m na 5 km. I choć to bieg zdecydowanie poza strefą komfortu, to jednak nadal „tylko” piątka. Coś z czym poradzi sobie biegacz początkujący, średnio-zaawansowany, czy zaawansowany. Każdy na swój sposób. Polecam każdemu, i dużemu i małemu (tak, jest również City Trail Junior dla dzieci!) zasmakować miejskich przełajów na własnej skórze. Po więcej informacji odsyłam na oficjalną stronę City Trail. Mam nadzieję, do zobaczenia na trasie w przyszłym sezonie!

Dla takich widoków warto biegać przełaje